... 30 grudnia 2007 roku wczesnym rankiem dzwoni telefon od pana K. (który dodam mieszka w Niemczech a odnalezienie go tam to był jakiś cud!) z wiadomością, że przyjechał do Bolesławca i jeżeli dalej jesteśmy zainteresowane kupnem Carmen to zaprasza do siebie....
i tak spełniło się moje marzenie !
Dzięki determinacji swojej i mamy oraz wielkiej miłości do tego konia udało się ;)
O naszej przygodzie mogłabym napisać książke, problem w tym że pisanie nie jest moją mocną stroną ;p dlatego stworzyłam kolaże z naszych 7 wspólnych lat, które mam nadzieję że dużo ukazują :)













































































